Najlepsze seriale 2017 roku!


Pisaliśmy już o najlepszych filmach i największych rozczarowaniach. Warto również wspomnieć, że 2017 rok ewidentnie należał do seriali, które zaskakiwały widzów swoją treścią, formą oraz nadzwyczajną jakością. Jak tu nie zgodzić się z szefami Netflixa, którzy chcą wygrać z kinem?

 

 

Gra o tron. Sezon 7

 

Wśród seriali niewątpliwie królował w tym roku kolejny sezon Gry o Tron – a kto się ze mną nie zgodzi, ten zdrajca. Producenci zagwarantowali nam dużą dawkę mocnych wrażeń, utratę kolejnych lubianych bohaterów, szczyptę humoru, romanse, ale przede wszystkim to, co fani GoT lubią najbardziej – dużo krwi i mięsa. Wreszcie nadeszła długo zapowiadana zima, Starkowie tworzą sojusze i jednoczą się w obliczu nadchodzącej lodowatej śmierci, nocny król wędruje do Westeros, mur runął, nawet smok (co prawda za sprawą nieumarłego) przechodzi na „zimową stronę mocy”. Fani już nie mogą się doczekać kolejnego sezonu, na który przyjdzie nam jeszcze poczekać... aż do 2019 roku. Myślę, że warto! - Anna Wojnowska

 

 

DuckTales

 

Woo-oo! To pierwsze, co przychodzi do głowy po przeczytaniu tytułu, a raczej automatycznym odśpiewaniu go przez mózg. Nowa odsłona Kaczych Opowieści ma na razie 10 odcinków i o żadnym z nich nie można powiedzieć, że jest gorszy od pozostałych. Animacja zyskała nową kreskę, co uważam za ogromny plus. Jest delikatniejsza, dojrzalsza i utrzymuje formę typową dla komiksów: ostre kontury i większa szczegółowość pierwszego planu umiejscowionego na tle stworzonym z plam i pojedynczych linii. Bohaterowie mają wyraźniej zarysowane charaktery – Siostrzeńcy przestali być postacią zbiorową, a każdy z nich zyskał własną osobowość. Występują w różnych konfiguracjach, nierzadko tocząc równolegle osobną przygodę. Webby (polska Tasia) przestała być słodką piszczącą dziewczynką istniejącą tylko dla ozdoby, a stała się pełnoprawnym członkiem zespołu, który wielokrotnie pociąga pozostałych do odkrywania kolejnych tajemnic. Donald wciąż jest przez nikogo niezrozumiały, lecz jakoś bardziej mu wierzę w zamartwianie się swoimi siostrzeńcami i to, że stara się ich wychować najlepiej jak umie. Scrooge, jak to Scrooge, liczy każdy cent i pływa w skarbcu, choć to akurat nikomu nie przeszkadza.

Sama fabuła poprowadzona jest wielowątkowo: składają się na nią motyw główny, przeplatający się przez wszystkie odcinki i tworzący większą intrygę oraz drobne jednoodcinkowe przygody nakreślające nam cechy charakterystyczne poszczególnych postaci. Do tego najlepsza obsada pod słońcem: David Tennant (Scrooge), Ben Schwartz, Danny Pudi, Bobby Moynihan (Dewey, Huey i Louie) oraz Kate Micucci (Webby). Jeśli ktoś z Was bał się, że nowa odsłona Kaczek będzie niewypałem, niech porzuci wszelkie zmartwienia! Warto. Woo-oo! - Sal

 

 

13 powodów

 

Serialem intryguje już po przeczytaniu samego opisu. Tajemniczy tytuł i liczba w nim zawarta generuje ciekawość, która zmusza widza do oglądania kolejnych odcinków. Obsada autorska wywiązała się ze swojego zadania – dała radę. Duże słowa uznania należy skierować do odtwórców głównych ról: Dylana Minnette i Katherine Langford. Za co jeszcze można docenić 13 powodów? Na pewno za ciekawy pomysł wykorzystania tradycyjnych taśm w dobie cyfryzacji. Poszczególne odcinki sprawiają wrażenie rozmowy zmarłej bohaterki z osobami przez nią wybranymi. W tej chwili pozostaje tylko zadać pytanie: co by było, gdyby do owych konwersacji doszło za życia młodej Hannah? Z tym pytaniem każdy widz zostaje już sam.

Główna bohaterka, czyli Hannah Baker odbiera sobie życie. Nikt nie zna powodu jej występku, jednak jeden z jej znajomych dostaje 13 kaset magnetofonowych z nagraniami, które tłumaczą jej decyzję. Każda taśma ma swojego adresata, któremu Hannah żali się i piętnuje wszystko to, co złego przydarzyło się jej z ręki tej osoby. Pierwsze 7-8 odcinków nie pozwala wyjść nawet do kuchni po herbatę. Napięcie budowane jest świetnie. Jednak z czasem twórcy tracą grunt pod nogami i nagle cała idealna konstrukcja fabularna staje się banalnie prosta do przewidzenia. - Kamil Żółkiewicz

 

 

Legion

 

Legion to niesamowicie psychodeliczny, szalony, pełen polotu, a przede wszystkim wyróżniający się (na tle uniwersum mutantów) i zdecydowanie najlepszy serial superbohaterski, jaki dotychczas powstał. Twórcy odważnie podeszli do szaleństwa Davida, jego skomplikowanej psychiki i specyfiki tej postaci, dzięki czemu do końca sezonu nie możemy być pewni, czy w protagoniście „coś siedzi”, czy po prostu „tylko” choruje na schizofrenię?

Zaskakuje zwłaszcza różnorodny gatunkowo klimat produkcji, łączący w sobie elementy komedii, kina: niemego, grozy, superbohaterskiego, a nawet Bollywood. Trudno nie wspomnieć również o genialnym aktorstwie Dana Stevensa i Aubrey Plazy, którzy kradną każdą scenę serialu swoim aktorskim szaleństwem, podkreślając niejednoznaczność swoich postaci. Zdecydowane must see 2017 roku!

Legion to serial inspirowany serią komiksów X-Men autorstwa Billa Sienkiewicza. Opowiada historię Davida Hallera (w tej roli Dan Stevens), targanego konfliktami młodego mężczyzny, który może być kimś więcej niż „tylko” człowiekiem. Stosunkowo spokojne i schematyczne życie Davida zostaje zburzone wraz z pojawieniem się pięknej pacjentki Syd (Rachel Keller). Przyciąga ich do siebie jakaś niewyobrażalna siła, a spotkanie doprowadza Davida do szokujących odkryć – czyżby głosy i wizje, które towarzyszą mu od tylu lat, nie były wytworem jego chorego umysłu? - Mateusz Michałek

 

 

Wataha, sezon 2

 

Akcja rozpoczyna się cztery lata po wydarzeniach pierwszego sezonu. Pogranicze jest niespokojne, coraz więcej ludzi nielegalnie przekracza granicę, a Straż Graniczna funkcjonuje pod ogromną presją. Po odkryciu makabrycznej zbrodni na granicy prokurator Dobosz (Aleksandra Popławska) otrzymuje zadanie poprowadzenia śledztwa i pełna obaw wraca w Bieszczady. Markowski (Andrzej Zieliński) twardą ręką trzyma watahę, zyskał zaufanie swoich podwładnych, ale sprawy sprzed lat nie dają mu spokoju. Grzywa nie żyje. Rebrow (Leszek Lichota) ścigany przez wymiar sprawiedliwości ukrywa się w bieszczadzkiej głuszy. Zmaga się z dziką naturą, a kontakt utrzymuje tylko z dwojgiem przyjaciół – Łuczakiem (Jacek Lenartowicz) i Martą (Anita Jancia-Prokopowicz). Wszystko zmienia się, gdy w jego kryjówce pojawia się nielegalna imigrantka – Alsu (Anna Donchenko).

Na ten powrót musieliśmy czekać aż cztery lata. Mimo ciepłego przyjęcia tytuł został skasowany po pierwszym sezonie, a historia Wiktora Rebrowa – nawet nie tyle otwarta, co po prostu urwana. Dziś wiemy już, że warto było czekać. Druga seria Watahy to bowiem bezapelacyjnie najlepszy polski serial 2017 roku – autorski i uniwersalny, a przy tym silnie umiejscowiony w lokalnym krajobrazie (zarówno naturalnym, jak i artystycznym). Choć nie jest on pozbawiony wad, i tak wybija się na tle pustyni jakościowej rodzimej telewizji.

 

 

Twin Peaks

 

Ćwierć wieku po zamknięciu sprawy morderstwa Laury Palmer (Sheryl Lee) i zaginięciu Dale’a Coopera (Kyle MacLachlan), w niewielkiej mieścinie Twin Peaks ponownie zaczynają się dziać podejrzane rzeczy. Uwięziony w innej czasoprzestrzeni (?) agent przedostaje się do „naszej” rzeczywistości… ach, czy streszczanie fabuły Twin Peaks kiedykolwiek miało sens?

To doprawdy wydarzenie bez precedensu. Tak, jak niemalże trzy dekady temu Mark Frost i David Lynch zapoczątkowali telewizyjną rewolucję, tak znów wywracają audiowizualny krajobraz do góry nogami, przywracając do życia kultowy serial. To przedziwne uczucie pisać o nowej odsłonie dzieła, którego mgliste wspomnienie wyniosłam jeszcze z dzieciństwa, a które w pełni świadomie nadrobiłam będąc już młodą dorosłą. I choć absolutnie pokochałam idiosynkratyczne miasteczko, nigdy nie sądziłam, że będzie mi dane wypowiadać się o Twin Peaks w czasie teraźniejszym. Z pełnym przekonaniem mogę stwierdzić: nie zawiodłam się. Nowe dziecko duetu Lynch & Frost jest cudownie pokręcone i wielowarstwowe, podlane znaczącą dozą surrealistycznego trollingu. To z pewnością nie powrót, jakiego się spodziewaliśmy – ale powrót, którym nie sposób się nie zachwycić.

 

 

Opowieść podręcznej

 

Bliżej nieokreślona przyszłość. W republice Gilead władzę przejmuje radykalne, teokratyczne zgromadzenie. Kobiety zostają pozbawione wszelkich praw, a ich rola sprowadzona zostaje wyłącznie do celów prokreacyjnych. Jedynym sensem życia Podręcznych staje się wydanie na świat potomka. Wśród nich znajduje się Freda (znakomita Elisabeth Moss), która pamięta jeszcze realia sprzed totalitarnego przewrotu. Wyzuta z godności stara się odnaleźć resztki człowieczeństwa w przerażającej rzeczywistości.

Opowieść podręcznej – czarny koń wśród tegorocznych premier serialowych – przebojem zdobył serca zarówno widzów, jak i krytyków, zgarniając po drodze dziesiątki nagród, w tym aż 8 statuetek Emmy. Adaptacja powieści Margaret Atwood o tym samym tytule przeraża aktualnością (pierwszy nakład książki ukazał się w 1985 r.) i wciąż stanowi gorzką przestrogę przed postępującą radykalizacją sceny politycznej. Wysmakowana forma oraz wybitne aktorstwo sprawiają, że seans zostaje z widzem na długo. Rzecz mocna, zmuszająca do refleksji. - Joanna Biernacik

 

 

Blisko naszego zestawienia znalazły się również: Tabu, Mr. Robot, Wielkie kłamstewka, Stranger Things

 

 



blog comments powered by Disqus